że to moja tuba. Tutaj mogę zawsze i o wszystkim, szczególnie że pewnie nikt tego nie czyta. A co mi tam… Dzisiaj 14 – rok temu pisałem o 13.12 roku pamiętnego…... a dzisiaj we wiadomościach usłyszałem od naczelnego zjeba tego kraju że mamy być jak Chiny! Gratuluję bezmyślności! Qr….a gdzie ja żyję. Jak mawiał towarzych Wiesław – wstyd mi, wstyd mi!! Ale co tam ja, ja jestem małym czarodziejem, absolutnie, początkującym…
Na szczęście to nie Ameryka, na szczęście
Za to jest dzień 712! Już za dni kilka to całe 2 lata!
w tych nachalnych skądinąd skojarzeniach rozsmakowałem się daaawno, dawno temu. OstatnioLaibach wrócił do mnie bumerangiem w postaci nienowej już płyty VOLK. I jak to w przypadku Laibach świętości nie było. Tym razem na warsztat wzięte zostały hymny narodowe. Z tą jakże ciężkawą a jednocześnie lotną melodyką tak specyficzną dla Laibach otrzymałem na prawdę kawał słuchania. Pycha…. No to może hymn USA…
Jack Kerouac - „(…) bo dla mnie prawdziwymi ludźmi są szaleńcy ogarnięci szałem życia, szałem rozmowy, chęcią zbawienia, pragnący wszystkiego naraz, ci, co nigdy nie ziewają, nie plotą banałów, ale płoną, płoną, płoną, jak bajeczne race eksplodujące niczym pająki na tle gwiazd, aż nagle strzela niebieskie jądro i tłum krzyczy „Oooo!””
dawno już nic tu nie wpisywałem ale … zawsze musi być jakieś odstępstwo od reguły. W razie jak by co to informuję że wciąż nie palę – a to już 537 dni. hmm…., jest nieźle.
Ale wpis za sprawą wiadomości że Janes’s Addiction (moje ulubione siarczyste gitarowe granie) w najbliższym czasie wyda kolejny album. Podobno już wkrótce. To może być coś. A dzisiaj na początek kawałek sprzed lat – Had a Dad dla tych co nie znają jak się kiedyś grało. A potem już najnowszy z jeszcze niewydanej płyty. Panie i Panowie: Janes’s Addiction!